środa, 18 lutego 2015

Smutna prawda...

Moja pierwsza wyprawa do Reichu

Mojej pierwszej wyprawy do Niemiec nie wspominam za dobrze... Mój pracodawca niestety mnie oszukał. Umowa pomimo tego, że wyglądała bardzo zachęcająco w generalnym rozrachunku już taka "świetna" nie była. Jak się okazało umowa zaraz po podpisaniu trafiła do kosza, a mój egzemplarz po skończonej pracy w magiczny sposób zaginął. Wiec potocznie mówiąc zostałem z "ręką w nocniku".

Początek walki

Postanowiłem sobie za punkt honoru załatwić tą sprawę do końca. O pomoc poprosiłem fachowców z http://gfplegal.pl . I o dziwo udało się. Po długiej trwającej walce - około 6 miesięcy udało otrzymać mi się wynagrodzenie. O dziwo umowa też się znalazła. Mam bardzo dużą nauczkę na następny raz. Pamiętajcie zawsze sprawdźcie wszystko dwa razy. Jeżeli czegoś nie jesteście pewni poproście o pomoc fachowców. Co z tego, że początkowo praca będzie wydawać się fajna jak w ogólnym rozrachunku wyjdziemy na potężny minus + bardzo złe wspomnienia, które ciężko wymazać z naszego mózgu.

Lepiej w Polsce czy w Niemczech?

Oczywiście, że w Polsce. Problem jest tylko jeden zarobki. W Niemczech możemy liczyć na o wiele większe zarobki niż w Polsce. Smutne ale prawdziwie. Prawda jest też taka, że jeżeli wyjazd do Niemczech do pracy traktujemy jako wyjazd wakacyjny da się przeżyć. Zasada wtedy musi być jedna. Pamiętajmy jedziemy do pracy. W związku z tym nie wydajemy zarobionych pieniędzy na głupoty, a jeżeli nadarzy się możliwość zostanie dłużej w pracy (oczywiście za dodatkowe pieniądze) nie zastanawiamy się dwa razy i zostajemy!
Głowa do góry!